środa, 28 maja 2014

Włóczkowe afirmacje - 12 wystawa...

W czasie kiedy Inspektor myślał intensywnie nad rozwiązaniem zagadki zaginięcia młodej kobiety, o której wiedział tylko, że zaginęła i że miała na imię Zosia, w galeryjce, w której zebrał pierwsze dowody i przypuszczenia działy się tajemnicze rzeczy.
W różnych miejscach w zupełnie niewyjaśnionych okolicznościach zaczęły pojawiać się dziwne przedmioty. Po pierwsze na drzwiach wejściowych zawisł wianek.


Nie była to zwyczajna ozdoba sezonowa, ani nawet wieniec, który mógłby wskazywać na przeżywaną przez kogoś żałobę. Był to wianek niecodzienny, ale też nie odświętny, po prostu zadziwiający... truskawkowy. Do tego to towarzystwo owadów... Niespotykane...
W zakurzonym już nieco kącie jednego z pomieszczeń pojawił się szyty koszyk z tajemniczą zawartością...


... Komplet okrągłych mandalowych podkładek w kolorystyce zbliżonej do tajemniczych znaków, które tak bardzo zaintrygowały Inspektora. Do tego te wszechobecne kwiaty... W różnych konfiguracjach, kolorach i o różnych fakturach...


W dziale pledów pojawił się piękny monochromatyczny pled...


W dziale zabawek - miś...


Jak zwykle można było znaleźć też coś do przekąszenia. Wszystko pojawiało się nagle, w różnych miejscach. Zupełnie bezszelestnie. Ot tak. Pstryk.


Galeryjka kryła jednak jeszcze jedną tajemnicę. Znajdowało się tam dziwne pomieszczenie, do którego nikt jeszcze nie zaglądał. I całe szczęście, bo wzbudziłoby ono w najlepszym przypadku atak histerii. Nie sposób było tam trafić nie dlatego, że nie dało się zauważyć drzwi, albo że były one jakoś specjalnie ukryte. Ich zwyczajnie nie było. Dostać się tam mogli tylko wybrańcy, a takich najwidoczniej jeszcze to miejsce nie gościło.  Małe, całkiem dobrze oświetlone, z mnóstwem motków, kłębków, nitek, cienkich, grubych i całkiem grubaśnych, mieniących się całą paletą barw,  Kosze, koszyki, pudła, pudełka. Całości pilnował ogromny tajemniczy kot, bo tylko kot był odpowiednim strażnikiem tego miejsca. Motki i kłębki kolorowych włóczek nie były niczym niezwykłym. Niezwykłe były rzeczy, które się tam działy... Samorobiące się eksponaty. To było coś. Coś, co nie mieściło się w głowie "normalnego" człowieka. Stojąc tam przez dłuższą chwilę można było zauważyć przybywające oczka, rzędy robótek, odpadające nitki. No i te ruszające się kłębki. Istna fabryka... Do tego stukot drutów...


Ale o tym miejscu Inspektor przecież nie wiedział...

cdn...
Pozdrawiam


P.S. Zawsze można dołączyć się do zabawy - zapraszam:)



10 komentarzy:

  1. Już jestem ciekawa następnego odcinka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wciągająca opowieść:)) okraszona inspirującymi pracami:)
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie zdolne Kobietki dziergające:)

    OdpowiedzUsuń
  3. najcudowniejszy wianek :)
    Pozdrawiam wieczorową pora :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Twoje posty, zdjęcia, jakie prezentujesz i opisy - GENIALNE!
    Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się zawstydziłam :) Dziękuję Aniu. Pozdrawiam

      Usuń

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...