środa, 21 maja 2014

Włóczkowe afirmacje - 11 wystawa...

Inspektor Grzechotnik leżał wpatrując się w sufit. Miał wczoraj dziwne zgłoszenie. Na jakimś zadupiu zaginęła kobieta. I nic więcej. Nawet nie usłyszał dobrze kto to zgłasza i na jakiej podstawie. Głos był jakiś taki... skrzekliwy... jakby skrzaci. "Chyba za dużo wczoraj wypiłem. Zapomniałem włączyć nagrywanie"...
Ale zgłoszenie musiał sprawdzić. Nie ma żartów.
Wstał obolały. Stanął przed lustrem. Odkąd pamięta przezywano go Żyrafa. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Nawet będąc w jakimś nadmorskim kurorcie dał sobie narysować karykaturę. Spojrzał na oprawioną pracę wiszącą na ścianie. Hmmm... "Może trochę"...


Pojechał tam. Zajęło mu to chwilę, ale okolica była przyjemna... W budynku było pusto, więc spokojnie mógł się rozejrzeć. Zawsze tak robił - najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Tajemnicza energia, którą pozostawiają ludzie. Już wiele razy korzystał z tej swojej techniki, z której wielu się naśmiewało.
"Co my tu mamy?" Spojrzeniem szybko próbował ogarnąć całe pomieszczenie.
Dużo kobiecych elementów zwróciło jego uwagę. "Te chusty. Hmmm. Fetysze? Rytuał? Wszystko możliwe."


"Nigdy nie rozumiałem tych czynności. Magiczne sztuczki".


"Zdecydowanie tutaj działa jakaś... sekta".
Z uwagą przyglądał się mijanym przedmiotom. Każdy do niego przemawiał, wywoływał wspomnienia, przypuszczenia, fantazje...
Nagle dostrzegł notes... To było coś. To była kopalnia przypuszczeń, a może i konkretne informacje...


Zaczął kartkować. Jakieś notatki, adresy, telefony, kilka list rzeczy do zrobienia... Nic ciekawego. Już miał odłożyć, gdy nagle zobaczył to:


"Tajemnicze znaki. Runy?" - pomyślał. Zaczął odgrzebywać w pamięci dawną sprawę. To nie była miła historia... Do tego w całość wkomponowana mandala...


Zaczął nerwowo przeliczać elementy składowe... Powtarzała się cyfra 6. Kwiatki w dwóch kolorach, ilość płatków. Ale, ale... Dodatkowy kwiat w centrum...
"Niedobrze".
Musiał usiąść. Przeszył go lodowaty dreszcz. Rozejrzał się w poszukiwaniu czegoś do okrycia. "Chusty nie, ale to może być..."


Zaczął przeszukiwać kieszenie. Pod palcami poczuł chłód kluczyka i kształty zawieszek doń przymocowanych.


Wróciły wspomnienia. Przeróżne.
"Nie. Muszę się pozbierać... Przewietrzyć"... Wstał gwałtownie, odrzucając koc. Podszedł do drzwi tarasowych. Uderzył go zapach ogrodu. I ten widok...

 

Na stoliku ułożona była zadziwiająca kompozycja...



P.S. Oczywiście wszystkie występujące prace z odnośnikami do ich macierzystych blogów znajdziecie tutaj :)

Pozdrawiam...

13 komentarzy:

  1. Co za wyobraźnia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tylko czy nie są zbyt krwawe jak na dzierganie? :))

      Usuń
  3. Czytam Twoje afirmacje z wypiekami na twarzy. Może teraz czas na powieść w odcinkach, które będzie pisać życie, a raczej Twoje zaprzyjaźnione blogowiczki dołączając swoje prace:-)
    Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, właśnie... Tak to jakoś wychodzi. Chociaż mam nadzieję, że kryminalne wątki nie pojawiły się z powodu morderczych myśli moich, albo.. nie daj Boże... Waszych! :))

      Usuń
  4. 1 propozycja cudo
    u mnie trochę nowości :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam z zapartym tchem :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie się czyta takie posty, bardzo dobry pomysł. Pozdrawiam Cię ciepło. Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna opowieść:))) ..a prace przeurocze:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...