poniedziałek, 3 marca 2014

Raport po weekendzie...

Ciekawe czy w przypadku robótek nie powinno się sparafrazować słów pewnego... polityka ( o matko! co ja piszę)... nieważne co zaczynasz, ważne co kończysz... Znacie pewnie z autopsji stan zakręcenia, zaczynania kilku rzeczy naraz, próbowania, kombinowania. A potem nie wiadomo w co ręce włożyć, bo chciało by się wszystko mieć skończone i zaczynać kolejne projekty. Ja tak mam. I dlatego może lepsze są małe formy, chociaż nie wiem, jak Was, ale dla mnie, bardziej relaksujące w robocie są większe rzeczy:) No ale udało się szczęśliwie skończyć "leśną" chustę (dla spokojniejszych dusz) i "ognisty" szal (dla kochających energię). I chociaż promocja na fabele dropsa się skończyła, ja nie zamierzam przestać romansować z nimi:) Cały czas jestem pod wrażeniem. 






Chusta, szal i etui do kupienia w galeryjce:)

Pozdrawiam wiosennie i przypominam o zabawie


7 komentarzy:

  1. Ależ piękne te kolory!!!
    Uwielbiam Twoje kadry....to tak, jakbyś każdym z nich opowiadała jakąś historię...:)
    Dziękuję!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Mnie sprawia ogromną radość robienie ich. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Masz rację! Pięćset robótek pozaczynanych nie zastąpi jednej skończonej ;)
    Szal leśny bardzo przypadł mi do gustu - jest taki vintage :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, tysiące rzeczy zaczętych, i tysiące nowych pomysłów... :) Ale co tam, ważne, że wszystko z pasji :))
    A Twoje chusty piękne!!! To co teraz na warsztacie? :)
    Pozdrawiam!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to co - parę rzeczy - tradycyjnie :) Jak coś się bardziej skonkretyzuje, to na pewno pokażę. Pozdrawiam również :)

      Usuń
  4. Piękne chusty, super kolory :)

    OdpowiedzUsuń

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...