poniedziałek, 17 lutego 2014

O włóczce, niesłusznie nazywanej skarpetkową...

Losowanie losowaniem, a życie toczy się dalej :) Pracowity weekend poświęciłam na romans z cieniowanymi włóczkami Dropsa (i jeszcze bardziej protestuję przed nazwą skarpetkowa)... trochę już pokazywałam, ale że w sklepie mamy ich trochę, bo nie mogłam się oprzeć ich urokowi, to trochę Was pomęczę nimi - zwłaszcza, że do końca lutego w promocji jest ich różnorodność;)

1. Fabel - tą Wam pokazywałam, pora na efekt końcowy - wzór, powiedziałabym klasyczny, szydełko nieco grubsze niż zalecane (robiłam 4), przez co jest bardziej zwiewna, zużycie - 4 motki (20 dkg).




2. Big Fabel - znacznie grubsza, ten sam wzór śmigałam 6, efekt bardziej surowy, jak dla mnie idealny do białej koszulowej bluzki  i dżinsów... Nie ukrywam, że karty kolorów Dropsa zupełnie nie sprawdzają się w przypadku takich włóczek - zobaczcie same jak przedstawiona jest ta poniżej... Oj trzeba się będzie napracować, żeby w sklepie przedstawić je w sposób bardziej dla ludzi :)



3. Delight - o tej jutro, żeby Was nie zamęczać zdjęciami ;) Dzisiaj tylko zajawka... Kolor ten...




Pozdrawiam :)

Sylwia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...