czwartek, 28 listopada 2013

Kolory "tradycyjnie" świąteczne...

Zdegustowana nijakimi ozdobami choinkowymi sprzedawanymi na kilogramy, odgrzebałam wspomnienia związane z ubieraniem choinki... Najbardziej  lubiłam kilka baletnic, których zawieszanie zajmowało mi mnóstwo czasu - no bo trzeba było odtańczyć i odśpiewać coś na tą okoliczność i znaleźć najbardziej godne dla nich miejsce... Ale lubiłam też zwykłe bombki... Mieliśmy dwa piękne - dla mnie wówczas,  komplety w tradycyjnych kolorach: czerwonym i granatowym (zapewne nie tylko my, w tych czasach octu w sklepach)... Każda bombka miała brokatową białą gwiazdkę... Z czasem zaczęło ich ubywać - w końcu szklane bombki nie są wieczne. Potłuczone służyły do robienia brokatu do ozdabiania masek karnawałowych :) Od tego czasu ubrałam już mnóstwo choinek... kolory też się zmieniają, ale ten zestaw: czerwień i granat, oczywiście w towarzystwie zieleni, zawsze będą mi się kojarzyć ze świętami :)


Chyba wciągam się w nastrój przedświąteczny :)
Pozdrawiam :)

wtorek, 26 listopada 2013

Nieco sentymentalnie...

Spadł pierwszy śnieg... Trochę skromnie, jak na razie, dał znać, że jednak zima, że wielkimi krokami idą święta... Lubicie końcówkę roku? Owszem święta - czas magiczny, piękny, wyjątkowy, radosny... Czasami jednak zamiast przedświątecznej gorączki i bieganiny, dopada mnie świadomość upływu czasu... że to już kolejne święta, kolejny rok, jakieś podsumowania... na szczęście też plany. A plany u mnie wielkie :)...Takie sentymentalne nastroje... Jeszcze całkiem jesienne... :)




Dziękuję za Wasze odwiedziny :)
Pozdrawiam listopadowo...

czwartek, 21 listopada 2013

Ciągle coś się robi...

chociaż to "się" to mocno naciągane... Tęczowa włóczka ma swoje siostry, więc na przekór pogodzie i ogólnym trendom stonowanej kolorystyki, szydełkuję sobie w kolorach, przeplatając to czasem jakąś bardziej misterną robotą cieńszą niteczką, co pewnie wiedzą Ci, którzy zerkają na mojego facebooka... 
Jako że włóczki nie za dużo, powstały mniejsze rzeczy, w pierwszej kolejności szal, bo musiał :) 

 



Potem dołączyły ocieplacze i podkładki - każde inne, bo taka to właśnie nitka...



Oto sprawczyni tego zamieszania... I pewnie kolejne siostry też kiedyś trafią do moich rąk:)


 

Pozdrawiam cieplutko:)


niedziela, 17 listopada 2013

Listopadowe migawki...




Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH ZAGLĄDAJĄCYCH :)

Ponieważ bloger ma najwyraźniej trudne dni, przynajmniej u mnie, mam problemy z odpowiadaniem na Wasze komentarze. 
Każdy bardzo mnie cieszy. 
Miło mi Was gościć :)

czwartek, 14 listopada 2013

W cieniu tęczy...

Tęcza - jedno z najpiękniejszych zjawisk przyrody... Zawłaszczona przez ludzi jako symbol i to w dodatku dla różnych grup, różny. I powód do nienawiści! Tęcza?!... A u mnie ostatnio kolory mienią się przed oczami zaplątane szydełkiem :) Nawet w przypływie chwilowego szaleństwa pomyślałam, że można by zrobić taką... szydełkową tęczę - z tysięcy kawałków - jako symbol.... hmmm... zwycięstwa nad głupotą,..
A póki co powstał kolejny pled, tym razem delikatny, lejący... i parę innych drobiazgów. I każdy centymetr inny, bo tak różnie przenikają się kolory. Wielka przyjemność kolorowania...




 

Do kubeczka proponuję pyszną, gorącą herbatę :) 
Pozdrawiam! I nie dajmy się głupocie!

czwartek, 7 listopada 2013

Post energetyczny...

Coraz chłodniej. W końcu to listopad, więc nic dziwnego. Taka pora, od wieków, na dzierganie najlepsza, nieprawdaż? I można się doenergetyzować (jest takie słowo? ) kolorami. Trochę tylko słońca brakuje do godnego obfotografowania... ale co tam... 
Kolejny pled - duży, kolorowy, ciepły... Przełamany szarościami i czernią...






I poducha - na razie w wersji niepoduchowej :) Kolory baaaardzo ciepłe :)




 Pozdrawiam cieplutko :)



poniedziałek, 4 listopada 2013

Do czego tęsknię...

Dzisiaj nie będzie nitek, dziergadełek ani innego rękodzieła. Dzisiaj będą góry. Góry, które kocham miłością dozgonną i chociaż nie zawsze udaje mi się w nie jechać, to zawsze są mi bliskie i zawsze do nich tęsknię, szczególnie jesienią. Ilekroć męczę się, pokonując swoje własne ograniczenia, robię to właściwie w jednym celu - tego poczucia wolności i przestrzeni na szczycie, które ma się tylko tam. Tej jesieni w góry nie pojadę z różnych przyczyn, dlatego tym chętniej przeglądam swoje przepastne archiwum ze zdjęciami. Gdyby ktoś nie miał pomysłu na kolejny długi weekend, to polecam Jaworki k. Szczawnicy:) Zamiast słów (za dużo ich w sieci :)) - obrazy. Popatrzcie tylko.
Czujecie ten zapach?











Tylko nie zapomnijcie o czapkach, szalikach i rękawiczkach :)

Pozdrawiam ciepło :)

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...