poniedziałek, 30 września 2013

Co zrobić z resztek włóczek?...

Większe, mniejsze kłębuszki. Cała masa. Pomysłów do zużycia ich też wiele. Odkryłam dzisiaj pudło z zapomnianymi elementami, czekającymi na lepszy czas:) W chwili natchnienia zapadł wyrok - będzie pokrowiec na fotel. Ciekawe kiedy :)
Elementy najprostsze... 


...mnóstwo elementów...

łączonych w sposób zupełnie  przypadkowy:)



Pozdrawiam kolorowo:)

sobota, 28 września 2013

Jest dereń, będzie nalewka...

Krzak derenia w naszym ogrodzie wyrósł pięknie i pięknie obrodził. Jakoś przegapiłam początek dojrzewania owoców i dopiero wczoraj dotarłam do niego z zamiarem ograbienia. A tam całe mnóstwo już pospadało:( Trochę udało się nazbierać. A skoro dereń to pierwsze skojarzenie dereniówka. Jeszcze nie robiłam, więc pora spróbować:)


A że owocki urzekające to wykorzystałam je do fotoGRY w Art - Piaskownicy ( a co jak seria to seria:)). Oto moje "na płasko":


Miłego weekendu:)

piątek, 27 września 2013

Myszy pchają się do domu, czyli... porządki w szafie...

W ramach porządków i przeglądania garderoby, powstał taki oto Mysior z polarowej bluzy. A że było mu nieco zimno, mimo milutkiego futerka własnego, dostał komin i ciepły beret:) No i koniecznie chciał zgłosić się na rękoczyny do Art-Piaskownicy :) No to cóż ja mogłam na to poradzić...



Pozdrawiamy:)

czwartek, 26 września 2013

Bardzo subiektywnie o Danii

Nie wiem jak Wy, ale ja potrzebuję czasu, czasem nawet całkiem sporo, żeby uporządkować wrażenia z wyjazdów wakacyjnych. Znajdują one w moich mentalnych i emocjonalnych "szufladkach" swoje miejsca i niekiedy zaskakuje mnie, które obrazy, kolory, zapachy, rzeczy zostają, a które gdzieś zanikają. W tym roku byliśmy w Danii- taki wyjazd, który miał być atrakcyjny także dla naszych nastoletnich synów. Design i takie tam to akurat nie są ich klimaty, a wiadomo jak to jest w stadzie - trzeba iść na kompromisy. Zrobiliśmy prawie 5 tysięcy kilometrów! Wrażeń dużo- różnych, zaskoczeń również - na szczegółowe opisy nie miejsce tutaj, w końcu galeryjka to blog o dziele moich rąk. Ale też o inspiracjach:) Teraz więc bardzo subiektywny skrót ze skrótu:) Zapraszam:)

1. Coś co najbardziej mnie urzekło - budownictwo - mam wrażenie, że wszystko mi się podobało. Najbardziej urzekły mnie usytuowane w nadmorskich miejscowościach, nowoczesne domy kryte strzechą - w krajobrazach, ogromnych, zarośniętych wydm, przechodzących w piękne wrzosowiska, miały one w sobie coś z... wioski hobbitów:) No i te cudne okna bez firanek z pięknymi aranżacjami na parapetach...




2. Skoro o morzu mowa, to morze piękne, ale takie jak u nas, za to plaże w odróżnieniu od polskich - pełne skarbów - tam chyba nikt nie zbiera muszelek! :) I coś co było chyba największym zaskoczeniem - na niektóre plaże się wjeżdża, też traktorem:)


3. Duńczycy to bardzo praktyczny naród - design designem, ale wszystko musi być przede wszystkim funkcjonalne. W tych kaloszach zakochałam się, ale ponieważ tam jest naprawdę drogo, to właściwie ułatwiło rozwiązywanie wszelkich dylematów - tylko patrzeć i pstrykać fotki:)



4. Wzornictwo - i nie mam na myśli dużych znanych marek, tylko to co można było spotkać na każdym kroku w wersji do kupienia w każdym miasteczku, ale przede wszystkim do codziennego używania.



5. A co do każdej miejscowości - dwie rzeczy zwróciły moją uwagę - w każdej miejscowości można kupić i akcesoria do dziergania, ogólnie craftu, wytwory przeróżne i - starocie. Tych ostatnich najbardziej było mi żal. No ale gdzie i jak to zmieścić??? :)



6. Lampy w przestrzeni  miejskiej i we wnętrzach. Zresztą uwielbiam lampy:)


7. No i oczywiście miejsca, które są atrakcjami - bardzo zatłoczone i drogie. Ale i tak było warto:)


Więcej może przy innej okazji:)

Pozdrawiam ciepło i zapraszam do zostawienia komentarza:)

środa, 25 września 2013

Nie może być za słodko;)

Dzisiaj dla odmiany inny mój wytwór, żadne tam słodkości czy inne szydełkowości - ta dam: płytki z masy solnej ozdobione bardzo urokliwym papierem ryżowym z ptaszkami  i odrobiną sznurka. Bardzo je lubię (i płytki i ptaszki i sznurek:))





wtorek, 24 września 2013

Kubkowe kubraki...

Na blogach craftowych zaroiło się od kubków i mody kubkowej - cóż- w końcu nadszedł czas gorących napojów... Więc i ja zachorowałam na kubkowe kubraki. W ruch poszło szydełko, a że ponoć modne jest black & white, więc na takie własnie kolory podało (no powiedzmy, że ten biały jest biały;)). A teraz dla chętnych sesja kubkowa (a to i tak tylko wybrane ujęcia "modeli"):







To chyba pora na herbatkę - 17.00 - proponuję zieloną z sokiem malinowym:)

poniedziałek, 23 września 2013

Śliwkowo...

A ja się zastanawiam skąd te fiolety w moim dzierganiu... A to przecież takie proste:) Uwielbiam ciasta z owocami...

SMACZNEGO:)


niedziela, 22 września 2013

Cudowny czas zamotany...

Nitki, niteczki, włóczki - motki, motki, motki - cudowny czas zamotany... A z zamotania masa bransoletek w jesiennych kolorach:

A od tego wspomnienia o lekkich szalach i wpisie w Niebieskiej Chacie o moherkach :) zatęskniłam za czymś delikatnym i lekkim, więc powstaje taki oto omotacz;)
No tak - pastelowo bynajmniej nie jest...  i chyba za to też lubię jesień.

Pozdrowienia dla zaglądających:)

czwartek, 19 września 2013

Był sobie kiedyś -szal estoński...

Kiedyś, dawno, dawno temu :), urzekły mnie szale estońskie - delikatne, zwiewne, niewinne, białe, lekkie... Urzekły swoją urodą, choć - jak w moim przypadku często bywa - przyjemność sprawiło mi najbardziej dzierganie wybranego szala, a potem obdarowanie nim, niż owijanie się weń:) Trochę było żmudnego pilnowania wzoru, żeby nie pogubić się w tych całych ażurach, ale efekt był super... A biały moherek sprawdził się wówczas znakomicie...



poniedziałek, 16 września 2013

Żeby nie było, że bezbarwnie...

Poprzedni post miał niezbyt dobry tytuł... bezbarwna, toż to gorsze niż całkiem przyjemne szarości:) - ale mam nadzieję, że ten mój stan umysłu już minął... Robota wre, powstają coraz to nowe małe formy, a i do większych czasem się przykładam. Właściwie szkoda, że człowiek nie ma kilku par rąk - to dopiero byłby szał w wykonaniu wszystkich szydełko i druto - maniaczek :)
Naszyjnik - bynajmniej nie bezbarwny:
 W zestawie z pokrowcem na wiadomoco:
 A na deser pychotki - prosto z ogrodu:
Smacznego :)

sobota, 14 września 2013

Bezbarwna sobota?....

Jak ja lubię zrobić coś z niczego... no może niezupełnie z niczego... Kiedyś namiętnie pomalowałam butelki z odzysku, których kształt bardzo lubię, na biało... Czekały na ciąg dalszy, chociaż nie ukrywam, śnieżno białe bardzo mi się podobały. No i doczekały się "malunków". A swoją drogą gdzie przechowywać te wszystkie rzeczy "czekające na swój czas"?:) To tylko jedna - anielska...
Zdjęcia takiej jakości, jakiej i moje dzisiejsze samopoczucie;)

środa, 11 września 2013

Zaległości

Przeglądając blogi odnoszę wrażenie, że chętnie obchodzi się w tym świecie rocznice, skrzętnie odnotowuje ilość wejść, komentarzy, obserwatorów, lajków itp. I idąc tym tropem ani się spostrzegłam, że dokładnie rok temu założyłam tego bloga, choć powodów do obchodów bynajmniej nie czuję - nie było mnie przez pół roku:) Przeglądałam też zdjęcia z zeszłej jesieni, podzielę się znalezionymi zaległościami ( bo jakoś brak weny do dokumentowania czasu teraźniejszego):
mała girlanda, których od tamtego czasu powstało trochę:
trochę kwadratów, które ambitnie miały być większą formą, pozostały zaś, hmm - jak to ładnie nazwać - mini narzutką?;) Ale zestawienie kolorystyczne nadal mi się podoba:
I coś, co mnie urzeka każdego roku ( w sensie estetycznym), chociaż przecież natura inny cel mu pisała:):
Oj chyba się jesiennie zrobiło, a to jeszcze chwilka została.

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...