środa, 11 grudnia 2013

Pod pantoflem...

W życiu każdej szydełkującej przychodzi taki moment, że nieodparcie musi zrobić kapcie... Jeśli nie miałyście go jeszcze, to z pewnością kiedyś przyjdzie :)... Oczywiście jesień i zima to czas, jak najbardziej odpowiedni szczególnie, że tu i ówdzie w sieci pojawiają się śliczności zrobione przez zdolne ręce... A jak jeszcze wypatrzyłam u Niebieskiej Agnieszki patent z recyclingową tasiemką ściągającą, to już koniecznie musiałam spróbować...Wspinając się na szczyty dokonywania analiz, stwierdziłam, że w pierwszej kolejności, szydełkują kapcioszki matki córek... Cóż... Z braku córek, okapciłam siebie i naszykowałam kapcioszki pod choinkę dla żeńskiej strony rodziny :) W końcu wszystkim marzną paluszki w zimie... u nóg też :)
Najpierw wpadło w moje ręce grube combo, w kolorze fuksji, albo jak nazywają niektórzy - wściekłym różu:) Mało wydajna, ale za to jaki komfort roboty - prędkość błyskawicy :)



Potem wyszukałam 100 % wełny, już niestety nie takiej grubej, ale za to w kolorach bardziej strawnych dla niektórych, szczególnie na prezenty :)


  



Pozdrawiam ciepło :)

16 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie dojrzałam do tego momentu... ale wszystko przede mną :) Śliczne te Twoje kapciuszki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te prace, których efekt końcowy można podziwiać w miarę szybko... dzięki :)

      Usuń
  2. Na szydełku kapci jeszcze nie robiłam, ale na drutach to i owszem. Twoje kapcioszki są śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! A ja nigdy nie robiłam kapci na drutach :) Dlatego świat jest taki piękny :) Pozdrawiam

      Usuń
  3. I want to make a pair(s) too! Which pattern are you using or are you writing your own? These and the ones by Niebieska Chata are the most beautiful.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) without pattern... simply crocheting :) my foot as a model :)

      Usuń
    2. Aaaah OK, I will do the same~!!

      Usuń
  4. Piękności:) ..i mi nachodzi ochota na takie kapcioszki szydełkowe:) i koniecznie z grubej włóczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam... koniecznie z grubej... albo z kilku nitek :)

      Usuń
  5. No proszę! A mówi się, że po pięćdziesiątce rzadko robi się coś po raz pierwszy! Czyli jest dla mnie jakaś nadzieja :))) Bo choć szydełkuję odkąd pamiętam, kapci dotąd nie popełniłam :)))
    I doprawdy nie wiem czemu, bo to wspaniały prezent od serca dla czyichś zziębniętych nóżek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. :) ja jeszcze nie dojrzałam do szydełka... :) Ale może kiedyś... Kapcie są śliczne, dla mnie różowe naj.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kapcie na szydełku to dla mnie czarna magia ;)
    Twoje są cudne, a te w kolorze fuksji to chętnie bym Ci podkradła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oh wspaniałe ;) tylko jak to się robi ;p

    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prościutko... Najpierw kółeczko, potem nadziać na nóżkę, znaczy stópkę, robić tak, żeby pięknie pasowało... potem jeszcze kawałek... na końcu zszyć przy pięcie, obrobić dookoła... przewlec tasiemkę i ... voila :)) Łatwizna:) Pozdrawiam:)

      Usuń

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...