piątek, 11 października 2013

Dygresja, czyli parę słów o mnie...

Jakiś czas temu podjęłam ważne dla mnie decyzje. Czy dobre? Pewnie, jak zwykle, czas pokaże. Zrezygnowałam z całkiem niezłej pracy, a dokładnie z odpowiedzialnego stanowiska, co akurat w moim przypadku oznaczało to samo. To, co lubiłam to praca z ludźmi i dla nich. Do pewnego czasu różne niedogodności związane ze stanowiskiem rekompensowała radość tej właśnie pracy, dążenie do wspólnego celu, kolejne "ludzkie" sukcesy. Ponieważ jednak coraz bardziej musiałam zderzać się z urzędniczą i nie do końca uczciwą rzeczywistością, po kilku latach stwierdziłam, że tak dłużej nie dam rady. W końcu jestem tylko psychologiem :) a nie menadżerem, urzędnikiem, ani tym bardziej politykiem. Nie umiem rozpychać się łokciami, iść po trupach do celu, udawać. Było to niespójne i budziło mój wewnętrzny sprzeciw. Buntował się mój umysł, buntowała psychika, nawet ciało. Odeszłam. Bez najbliższych nie mogłabym tego zrobić. Tylko dzięki ich wsparciu mogłam nacisnąć hamulec, a może bardziej - zmienić tor, drogę. Zajęłam się tym co lubię, a co nie jest związane z wyuczonym zawodem. Może do niego wrócę. Może uda mi się połączyć jedno z drugim. Na razie trwa intensywna autoterapia. Jej elementem jest też to miejsce. A galeryjka za miastem to moje marzenie:)
Ale mnie wzięło na wynurzenia :) A miało być tradycyjnie o kolorach, ogrodzie, pięknej jesieni:) Nic straconego.



1 komentarz:

  1. Wydaje mi się, że nie ma dobrych i złych decyzji. Może po latach można je ocenić ale tego też nie jestem pewna. Najważniejsze, według mnie oczywiście to zadowolenie na koniec dnia. Czasem mi się to udaje :) a jak nie to mam moje robótki :))) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...